Jadłospis 13 miesięcznego dziecka

7 stycznia 2014

Na prośbę Weroniki, kolejny post zawierający spis moich doświadczeń w żywieniu Mateuszka. Ostatnio taki post pojawił się na blogu, gdy Mateuszek miał 10 miesięcy. O tym, jak wtedy wyglądał jego jadłospis możecie poczytać tu --> Jadłospis 10 miesięczniaka.

Czy coś się zmieniło w naszym jadłospisie od tamtej pory?

Szczerze mówiąc niewiele. Mateuszek wciąż przyjmuje około 5-6 posiłków dziennie. Głównym źródłem pożywienia co prawda są pokarmy stałe, ale moje mleko wciąż dostarcza mu składników odżywczych. Pierś podaję zawsze przed snem. To nasz rytuał, sposób na wyciszenie się. Czasem także rano, gdy chcę, żeby Mateuszek dospał jeszcze chwilę.

W ciągu dnia natomiast bywa różnie. Zdarza się, że Mati co jakiś czas domaga się piersi, bo związane jest to z większą potrzebą bliskości, ząbkowaniem, kiepskim samopoczuciem. Jednak od jakiegoś czasu zauważyłam, że pierś nie zastępuje w ciągu dnia pełnego posiłku. Owszem, zaspokoi jego głód na chwilę, jednak po jakimś czasie i tak będzie domagał się zjedzenia czegoś konkretnego.

A te konkretne posiłki wyglądają u nas następująco:

8-9 rano kaszka zbożowa na wodzie, jaglana z owocami lub kaszka typu musli- również na wodzie (kupuje kaszki Nestle lub Holle. Jeżeli mam bezsmakową często dokładam przetarte i mrożone maliny, jeżyny)

ok. 10 rano śniadanko Mateuszek zjada wtedy przeważnie to samo co ja, czyli np. kanapeczki z masełkiem, szyneczką i żółtym serem. Chwilowo nie podaję warzyw typu pomidor czy ogórek na kanapkę, bo nie posiadam ze sprawdzonego źródła. Oczywiście całość kroję w malutkie kosteczki, które łatwo mu chwycić i włożyć do buzi.


Od kilku dni też eksperymentujemy z bułeczką maczaną w jajku na miękko. Mateuszkowi wyraźnie smakuje takie połączenie. (uprzedzając- sprawdzałam rozmaite źródła i nie ma możliwości zarażenia dziecka w ten sposób Salmonellą).

Około południa Mati dostaje coś na szybką przegryzkę. Jest to z reguły owoc. Teraz w okresie zimowym króluje mandarynka, której miąższ synek wysysa, by odrzucić na bok "opakowanie".
Czasem zamiast owoca jest kisielek przygotowany na bazie soku bez dodatku cukru, np. na bobofrucie bądź soku domowej produkcji. Podaję też owoc np wymieszany z jogurtem naturalnym. A często nawet sam jogurt, bo Mateuszkowi bardzo smakuje.



Gdy akurat nie ma nas w domu, a Mateuszek chciałby coś przekąsić, podaję mu wtedy domowej roboty muffinki, na które przepis znajdziecie w poście o muffinkach marchewkowych. Oczywiście można stworzyć różne wersje smakowe, nie tylko marchewkowe. Tym sposobem robimy również bananowe.
Tego typu muffinki idealnie nadają się na przekąskę podczas spaceru, bo nie brudzą ubranka dziecka, a zaspokajają głód.

Gdy już nie mam nic domowego upieczonego, a jesteśmy poza domem- w sytuacji kryzysowej posiłkuję się owocowymi batonikami Hipp lub tymi z Rossmana.

Po południowej drzemce, około godz. 14 następuje pora obiadowa. Mati wtedy zjada zupkę specjalnie dla niego przygotowaną. Zupę zawsze robię na bazie tej, którą gotuję dla nas. Odlewam po prostu troszkę bazy do mniejszego garnuszka, dodaję ziemniaczki, troszkę kaszy manny, różnych warzyw. Po zagotowaniu całość ugniatam widelcem, dodając również pokrojone mięsko.

Około godz. 16:30- 17:00, kiedy to z pracy wraca mąż i zasiadamy wspólnie do obiadu, Mateuszek również dostaje coś swojego, co może wspólnie z nami zjeść. Z reguły jest to coś symbolicznego, co sprawi, że nie będzie wspinał nam się po kolanach, a przy tym nauczy go wspólnych posiłków. Bardzo dbam o to, by właśnie ten jeden posiłek w ciągu dnia spożywać we trójkę, gdyż do tej pory różnie z tym u nas w domu bywało. Z reguły każde z nas zjadało coś na szybkiego przy ławie przed telewizorem.
Przy Mateuszku nawyki żywieniowe obowiązkowo trzeba zmienić. Nie chciałabym, aby brał od nas złe przywary.


Z reguły dostaje coś, co i my mamy na talerzu. A to ziemniaczka, jakieś warzywo, które służy za dodatek. Także i mięsko jeśli przyrządzę je w formie, w której mogę go podać Małemu. Czasem dostaje to wszystko na raz, czyli kompletne drugie danie, bo np. zjadł mało zupki w ciągu dnia.
Jednak obiad dwudaniowy w jego wykonaniu nie jest codzienną regułą. Co prawda dwa dania, bo i zupkę i jakis dodatek na drugie dostaje, jednak nie do końca wygląda to tak jak w przypadku dorosłych.


Około godziny 18:00-18:30 Mateusz dostaje ponownie kaszkę na wodzie. U nas jest to zawsze kaszka Nestle 5 zbóż z lipą, która rzekomo ułatwia zasypianie (też na wodzie). Gdy widzimy, że Mateuszek miał w ciągu dnia trudności z wypróżnieniem, bolał go brzuszek czy też męczyła czkawka (która u nas często jest sygnałem, że są jakieś problemy trawienne) to wtedy wieczorem zamiast kaszki z lipą podajemy kaszkę ze śliwką. Efekt jest praktycznie natychmiastowy. 

Po kapieli Mati dostaje jeszcze pierś, która zakańcza posiłki. 

Karmię Mateuszka wg tego co podpowiada mi intuicja. Nie daję, więc pewności, że jest to w pełni zbilansowana dieta dla malucha i tym samym nie może być wyrocznią przy karmieniu swojego maluszka. Staram się jednak by to co je Mateusz było bardzo urozmaicone, więc jako baza do ułożenia własnego menu myślę, że się dla Was nada :)

Wszystkie posiłki Mateusz zjada z pozycji krzesełka do karmienia Ikea Antilop. 

Ostatnio jedna z koleżanek znalazła w internecie informację o wadliwości pasów w tych krzesełkach. Informacja pochodziła z 2012r i została podana przez UOKiK. Nie znalazłam natomiast potwierdzenia na stronie Ikei, a wiem z doświadczenia, że jest to firma, która dba o swój wizerunek i bezpieczeństwo użytkowników swoich produktów. 
Napisałam, więc z zapytaniem o wadliwe krzesełka.
Oto odpowiedź jaką otrzymałam. 



Bez obaw możecie kupować dla swoich pociech.




123 komentarze:

  1. Wasz dzień żywieniowy jest podobny do naszego:) tylko my właściwie jesteśmy bez kaszek:)) a obiadek to takie bardziej drugie danie niż zupka, ale też jest jeden posiłek,a potem coś małego z nami:)

    OdpowiedzUsuń
  2. a co z jajami powinny byc nadal co drugi dzien podawane? pieczywo to raczej ciemne sie zaleca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co drugi dzień połówka, ale gdzieś czytałam, że po roku kiedy wprowadza się juz białko można dawać codziennie całe. Pieczywo ciemne natomiast jest niewskazane, ze względu na dużą zawartość błonnika, który w odróżnieniu od dorosłych w takich ilościach nie jest potrzebny.

      Usuń
    2. Przepraszam ale glupoty gadasz, żółtko nawet całe można już dawać dziecku w tym wieku i pieczywo ciemne\pełnoziarniste\razowe jest jak najbardziej WSAZANE wiadomo w rozsądnej ilości bo jest zdrowe ( ale to każdy o tym wie) fakt zawiera błonnik,dlatego nie można go dawać dziecku za dużo bo może nawet rozwolnienie powodować (moja 11 miesieczna córcia zajada sie takim chlebkiem już od jakiegoś czasu i nic niekorzystnego dla jej zdrowia nie zaobserwowałam. Jak odpowiadać na pytania to zgodnie z faktami bo potem ktoś Cię posłucha i będzie dziecku tylko białe pieczywo wciskać;)

      Usuń
    3. Nie gadam głupot tylko przekazuje to co wiem. Jajko jest silnie alergenne i w całości wskazane jest u dzieci powyżej roku (w całości mam na myśli żółtko) najlepiej nie więcej niż 4-5 razy dziennie. Zwłaszcza u maluchów karmionych piersią, bo u tych dzieci pewne rzeczy wprowadza się później niż u dzieci karmionych mm.
      Pieczywo z duża zawartością błonnika wpływają na zmniejszanie wchłanialności żelaza i innych ważnych składników odżywczych, wiec lepiej ich nie podawać. Są tez bardzo zapychające i nie zawierają wystarczającej ilości kalorii i składników odżywczych. Jeśli już podajemy dziecku produkty pełnoziarniste, również brązowy ryż czy makaron musimy upewnić się, że towarzyszą im pokarmy bogate w skrobie, które nie zawierają tyle błonnika.
      Podkreślę niewskazane nie oznacza, że nie możemy podać. Ale nie podajemy codziennie zamiast białego pieczywa.
      To co wskazane dla dorosłych bo zdrowe, w przypadku maluchów nie działa na tej samej zasadzie. Choćby odtłuszczony nabiał....

      Usuń
    4. No nie moja droga z tym żółtkiem to nie przesadzajmy bo to w jajku bardziej białko uczula niż żółtko, moje pierwsze dziecko alergii od malego żółtko jadl, to białko uczula. Z tym przyswajaniem witamin masz racje ale zdrowsze jest pieczywo pełnoziarniste i jak sie daje go malo to jest o niebo lepsze niż zwykle biale puste pieczywo, po prostu Twój blog jest popularny wiele osób na Tobie sie bazuje (masz przyklad ta notka) wiec nie wciskaj ludziom kitu, kazdy kto sobie wygoogla ciemne pieczywo dla dzieci to sie dowie prawdy w tym temacie, Ty nie możesz być nieomylnym żrodlem no chyba że masz info od jakiegoś polecanego lekarza\dietetyka itd to pisz o tym. Bo chodzi o zdrowie dzieci.

      Usuń
    5. No to chyba wiadomo każdemu rodzicowi że dziecku nie daje sie chudego sera czy tym podobne;-) ale faktycznie zapytam z czystej ciekawości dlaczego Mateuszkowi ograniczasz tak pokarmy? Dziecko roczne może zaczac jesc to co rodzic tylko nie smażone bez soli (tylko nie wiem czy całkowicie czy troche soli można...) bo potem przez takie chuchanie dmuchanie co do jedzenia dziecka mogą wyjsc w przyszłości jakieś alergie bo dziecko długo czegoś tam nie jadło itp czy brak checi jedzenia jakichś produktów (obserwuje to u mojego 4 latka) Np mój niemowlak je już ryby gdzie synkowi nie dawałam no ae on był alergik, zresztą przy drugim dziecku już tak sie ze wszystkim przy dziecku człowiek nie "cacka" ;) Danusia

      Usuń
    6. Z białym pieczywem Żaneta ma rację, Jeśli wprowadzamy pieczywo to zaczynamy od białego, bo jest lekkostrawne. Później powoli można wprowadzać ciemne, pełnoziarniste i z ziarnami, bo jest zdrowe, ale ciężkostrawne dla małego brzuszka i na pewno nie powinno być dawane do każdego posiłku, gdzie występuje pieczywo. Białe pieczywo nie jest "puste" dla dziecka, bo zapewnia mu energię. Nie oznacza to, że nie należy sprawdzać składu i uważać, żeby nie kupić "nadmuchanego" pieczywa, czyli na spulchniaczach. A i ciemne należy kontrolować, bo często jest ciemne tylko z nazwy, bo ma dodatek karmelu, a nie mąki żytniej czy razowej. Co do jajka do podobno jeśli dziecko nie ma uczulenia na białko, to można je podawać tak jak żółtko, czyli 3 razy w tygodniu (max. chyba 4 jajka w tygodniu).

      Usuń
    7. Bazuje na notatkach sporządzonych podczas wizyt w poradni diabetologicznej. U maluchów do 2 roku życia zapotrzebowanie na błonnik jest dużo, dużo niższe. Jeżeli dieta malucha jest zbilansowana tzn dziecko je owoce (ze skórką i suszone), warzywa,kasze to dostarczamy mu dziennego zapotrzebowania na błonnik. Serwując dziecku codziennie pełnoziarniste pieczywo, wyżej wymienione produkty, a także ciemne makarony czy ryż (mimo, że wszystko to z osobna jest dużo zdrowsze) ilość błonnika może być zbyt duża. Co nie tylko może prowadzić do luźniejszych stolców, za które odpowiada błonnik znajdujący się w produktach pełnoziarnistych, ale także do ograniczonej wchłanialności żelaza, a co za tym idzie po jakimś czasie może u dziecka wystąpić anemia.
      Wszystko zależne od tego z czego w całości składa się dieta dziecka. Założę się, że są takie przypadki, gdzie matka bazując na takich właśnie przekonaniach, że ciemne pieczywo jest zdrowe będzie mu serwować pełnoziarniste za każdym razem. I wygoogluje takie kity, że skoro zdrowe to można.
      Wracając do jaja. Nie tylko białko uczula. Mam na to dowód. Podobnie z rybami. Ograniczam, a właściwie sama wprowadzam pewne produkty ostrożnie i z umiarem, bo jestem alergikiem i nie mam pewności czy mój syn również. U Mateusza dwukrotnie wystąpiła biegunka i wysypka po rybie, w odstępie 2 miesięcy. Żółtko jaja (tak, żółtko!) , dwa dni pod rząd spowodowało wysypkę na pupce i policzkach. Do wszystkiego jednak wracam, bo tego typu alergie często wraz z wiekiem mijają. Mateusz poza wspomnianymi rybami ma wprowadzone wszystko, czyli je praktycznie to co my. Oh, pardon- nie wprowadziłam mleka jeszcze w czystej postaci, bo jogurty naturalne i serki jada. (ale też do nich wróciłam, bo gdy podałam pierwszy raz gdy młody skończył 10 m-cy mieliśmy objawy ze strony układu pokarmowego). Teraz nie widzę problemu.

      Nie jestem nieomylnym źródłem, co zresztą podkreśliłam w poście. Ale nie wciskam też ludziom kitu, co próbujesz mi w pewien sposób w dwóch swoich wypowiedziach wmówić. Każda mama powinna swoje dziecko obserwować podając mu zwłaszcza nowe produkty, silnie alergenne. To, że dziecko nie wykazuje objawów, albo dostaje lekkiej wysypki nie oznacza, że wewnątrz jelit nie dochodzi do różnego rodzaju nadżerek, które powodują w nich rany. Ale o tym bliżej się nie wypowiem, bo znam temat ze słyszenia od koleżanek, które z problemem walczą i wierz mi nie robią tego, bo cackają się ze swoimi dziećmi.

      Usuń
    8. Córka ma 14 miesięcy i z grubsza je podobnie. Z doświadczenia z produktami pełnoziarnistymi: Po "wyjedzeniu" mi ze śniadania dosłownie pół łyżeczki otrębów z jogurtem naturalnym i suszonymi owocami (kocha to nad życie i nikt nie rozumie dlaczego :)) dostaje prawie biegunki, tzn. przez cały dzień nawet do pięciu luźnych kup. Podobnie było po chlebie razowym, naleśnikach na mące pełnoziarnistej itp. Młoda od szóstego miesiąca je jajka i ryby i generalnie je to co my tyle, że może mniej słone czy słodkie.
      Żywienie dziecka to rzecz maksymalnie indywidualna i nie ma co się pieklić o to czy coś można czy nie można, bo jedno może a drugie nie może.
      Wiem tylko, że faktycznie nie ma co się zbytnio cackać z tematem. Syn ma 3 lata, był pierwszy więc większą uwagę przykładałam do wszystkiego. Uważałam na produkty, późno wprowadziłam bo tak się zaleca, bo możliwe alergie itd. Skutek tego taki, że Młoda wciąga wszystko , każde mięso rybę w różnych postaciach, warzywa, a Synuś nie bardzo.

      Trzeba uważać, żeby nie przedobrzyć z tym "uważaniem"

      Pozdrawiam

      Kasia

      Usuń
    9. Kasiu, bardzo fajny post i podejście do tematu. Ale tak to chyba już jest, że przy pierwszym dziecku inaczej podchodzimy do tematu.

      Odnośnie jogurtu naturalnego i serków, od kiedy można podawać? I na co zwracać uwagę przy zakupie? mogłybyście polecić jakiś konkretny?To samo pytanie odnośnie serków.

      Usuń
    10. Ja szukam takich jogurtów, które w składzie mają mleko i bakterie. Nic więcej, a na pewno nie mleko w proszku ;)

      Usuń
    11. a czy mogłabyś podać jakie jogurty mają taki dobry skład (bez mleka w proszku), sama długo szukam i nie mogę znaleźć :(

      Usuń
  3. U mnie (dziecko 15-miesięczne):
    - z samego rana pierś
    - po 8 rano sok (400ml, robię sama)
    - mniej więcej o 9:30 kanapka
    - potem ok. 10 podaję pierś, ale posoka tylko trochę. Drzemka ponad 2h.
    - po drzemce jest obiadek w godz.12-13 (najczęściej zupka, ale taka gęsta)
    - potem po 14 znowu pierś i czasem coś od nas z talerza
    - po 16 kanapka
    - po 18 kaszka na mm (podaję ostatnio tylko wieczorem ze względu na niechęć jedzenia)
    - po 20 na dobranoc pierś
    przez cały dzień podaję rozrobiony z wodą syrop, po posiłkach podaję owoce i np.chrupki kukurydziane

    Hania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A powiedz mi kiedy zaczęłaś podawać sok? u nas tylko woda, ale zewsząd słyszę pytania czemu nie podaję soczków i już sama nie wiem :)

      Usuń
    2. Oj bałam się, że ktoś na mnie naskoczy za ten sok, dlatego dzisiaj jestem anonimem :)
      Soki podaję już od kilku miesięcy - tak jak pisałam wyżej robię je sama, albo kupuję bobofruty.
      Nasz niekapek mieści całą taką buteleczkę 400ml, stąd wiem ile pije.
      Wiem, że nie każdy pochwala picie soków, ale chodzi o witaminy, które te soki zawierają. Moje dziecko ma cerę jak z solarium po nich ;)
      Jak podawałam rano kaszkę to soku wypite było może pół niekapka.
      H.

      Usuń
    3. I dodam jeszcze, że na początku rozrabiałam soki z wodą i nie od razu były lubiane.
      Teraz już nie rozrabiam.

      Usuń
    4. Dziecko niby może wypijać 150 ml soku przecierowego (nie nektaru, tylko 100% sok) i to ma być traktowane jako owoc. Ja na początku rozrabiałam go z wodą, ale teraz podaję sam np. do podwieczorku. Ale jeśli syn zje dużo owoców to nie podaję już soku tylko przez cały dzień woda albo herbatka owocowa.

      Usuń
    5. Dziewczyny, wyciskacie w sokowniku? Czy macie jakiś inny sposób na "duszenie" przeciwnika? :)

      Usuń
    6. Jeśli dziecko ma zabarwioną skórę to objaw tego, że organizm nie radzi sobie z za dużą ilością karotenu, więc chyba to 400ml to za dużo...
      Ja Mateuszkowi podawałam sok z marchewki z sokowirówki:) Podawałam kiedy miałam pewne źródło, że marchewki są świeże i bez nawozów. A poza tym też jestem za podawaniem wody (nawet nie dosładzam glukozą).

      Usuń
    7. Jacquelane,
      I dziecko niby ma jeść w tym wieku posiłki z dwóch dań (gdzie moje dziecko ledwo zje jeden).
      Jeśli wypija na raz 400ml i zabrałabym w trakcie picia to byłby krzyk.
      Nawiasem mówiąc moje dziecko dużo pije (rano ten sok i do tego przez cały dzień do dwóch niekapków -400ml rozrobionego syropu z wodą).
      Nie działam według schematów :) Podaję to co uważam i nie widzę żeby dziecku działa się krzywda.
      Napisałam komentarze bardzo ogólnie. To nie jest tak, że owoce podaję po każdym posiłku dzień w dzień - czasami są dni kiedy nie podaję w ogóle. Chodziło mi o to, że podaję owoc (ścieram na tarce) po posiłku jako deser (najczęściej po obiedzie).

      Żaneta,
      Ja mam blender i kombinuję z końcówkami. Ale tak jak pisałam kupuję też gotowe bobofruty.
      I jeszcze miałam dodać, że nie gotuję osobno dla dziecka. Ewentualnie zupy, bo my (dorośli) nie przepadamy.
      A z soczkami może od razu nie polubić, ale spróbuj podawać :)
      H.

      Usuń
    8. Moniqa,
      to żart, cera po tacie - śniada.
      H.

      Usuń
    9. Żanetko, z tymi sokami to u mnie różnie. Ale moje dziecko jest starsze, niedługo będzie miało dwa lata, więc nie muszę już tak uważać. Czasami wyciskam z pomarańczy czy mandarynek sok na wyciskarce do cytrusów. Skoro dostaje mandarynki to może i pomarańcza by mu nie zaszkodziła? Chociaż podobno mocno uczulają. Z jabłek czasami wyciskam sok tak, że ścieram na takiej tarce do jabłek (chodzi mi o taką co ściera jabłko na papkę, z rynienką na około) i odciskam to na gazie. To taki stary sposób mojej babci, ale z braku sokowirówki stosowałam. Teraz już raczej się w to nie bawię tylko daję jabłko do ręki. Tak samo można odcisnąć marchewkę startą na drobnych oczkach, pod warunkiem, że jest bardzo soczysta o co w zimie trudno, bo jakieś suche te marchewki. Teraz czasami kupuję te świeżo wyciskane soki tzw, jednodniowe albo Bobofruty. W okresie zimowym podaję też czasami syrop z malin domowej roboty rozrobiony z wodą, ale on ma dużo cukru. U nas ogólnie królują koktajle. Do picia to raczej już tylko woda albo herbatka owocowa. Jeśli masz sokowirówkę i chciałabyś robić soki z owoców ze skórką, bo takie przecież najzdrowsze, to znajdź sobie opis w internecie jak usuwać nawozy z powierzchni skórki ( moczenie w roztworze z sody,a później octu lub kwasku).

      Usuń
    10. Spróbuje z jednodniowymi. Nie mam w domu sokowirówki, a ręcznie to nie wiem czy wyciśnie coś z marchewek. Mam takie od mamy z działki, niby soczyste, ale obawiam się, że jakby przyszło co do czego to niewiele by udało sie wycisnąć ;)

      Usuń
  4. Twój wpis odnośnie jadłospisu dla 10 miesięcznego niemowlaka był bardzo fajny, także miło widzieć kontynuację. U nas wygląda to podobnie (córka ma 9 miesięcy), ale niestety jeszcze ząbków brak, więc nie ma mowy o jakichś większych kawałkach. No i moja Malutka jest na mm, więc te kaszki robię na mleku, jakoś się boję że nie będą pełnowartościowe, albo że się nie naje :( pewnie bezpodstawnie.
    A co do tych wszystkich zaleceń.. człowiek by zwariował jakby wszystkie stosował, nie można wychowywać dziecka pod kloszem, jeszcze się naje w życiu ziemi i piasku, więc trochę białego pieczywa mu nie zaszkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Białe u dzieciaczków jak najbardziej wskazane :)
      A kaszka na mm jak najbardziej. Ja bym też tak robiła, ale nie podaję mm, więc i do kaszki nie dodaję. Mogłabym na własnym mleku, ale... mi się nie chce odciągać ;)

      Usuń
    2. Nie dziwie się, przeszłam 4 miesięczną gehennę odciągając pokarm do każdego karmienia. Nie mam pojęcia jak ja mogłam wstać w nocy, nakarmić, przewinąć i jeszcze odciągnąć pokarm :)

      Dziękuję za informację o pieczywie, bo ostatnio zastanawiałam się nawet od jakiego rozpoczniemy prawdziwą przygodę z chlebkiem, bo jak dotąd to tylko mymlała troszkę uczknięte z kanapeczek mamy :)

      Napiszę jeszcze krótko jak to wygląda u nas:

      7:00 mm, czyste, dodaję tylko na noc troszkę kaszki manny. Wcześniej zagęszczałam kleikiem ryżowym, ale zauważyłam że córka ma problemy z wypróżnianiem.
      10:00 drugie śniadanie, kleik ryżowy, kukurydziany, albo różne kaszki, w tym ta z lipą (mi bardzo smakuje :) mam nadzieję, że córci też) do wszystkiego dodaje troszkę owocków
      13:00-14:00 obiad
      16:00 deser, jakies owoce. I tu mam problem, bo podobno lepiej owoce podawać do południa, tylko, że za bardzo nie wiem kiedy można by je było "wcisnąć" do naszego schematu.
      17:00 podwieczorek, przez jakiś czas popełniałam błąd i zbyt dużo dawałam jej o tej porze do jedzenia, przez co nie chciała zjeść kolacji, teraz podaję troszkę kaszki manny z biszkoptem. Może macie jakieś inne pomysły na podwieczorek? Próbowałam już kisiel z bobofruta i owoców, budyń własnej roboty, ale nie smakowało :/ wszelkie kanapeczki odpadają, bo jak pisałam mój Szkrabek nie ma ząbków.
      19:30 kolacja, mm zagęszczone manną.

      Usuń
    3. Kurczę, przy braku ząbków to na myśl mi tylko te papki przychodzą. Rzeczywiście owoce najlepiej do południa podawać, zwłaszcza te szybko fermentujące np. jabłka. Podanie ich wieczorem stwarza ryzyko nocnych bóli brzuszka.
      A próbowaliście tych kaszek Holle? Są w różnych smakach, są jaglane, gryczane, wielozbożowe, musli (fajne na śniadanko).Można kombinować ze smakami i mieszać tak, żeby podawać je o różnych porach- zamiennie typu śniadanko- kolacja. Ten podwieczorek hmm jeśli to ma być coś małego to może np puree z dyni, koktajl warzywny?

      Usuń
    4. Polecam samemu dziecku serwować kaszki nie posiłkujac sie na gotowcach. Kus kuś, kasze jaglaną, kleik, kasze kukurydzianą, kleik ryżowy, płatki ryżowe, jaglane, gryczane, owsiane, orkiszowe, amarantus, i pewnie o czymś zapomniałam;) można samemu dziecku te rzeczy przygotowywać + do tego owoc i czasem też jogurt i proszę bardzo posilek fajny i zdrowygotowy:)

      Usuń
    5. No chyba że nie można czegoś z czymś łączyć:p? Ehhhh

      Usuń
    6. Anita,
      dzieci mają bardzo twarde dziąsełka, więc to chyba nie problem żeby jadło kanapeczki :)
      piszę tak na przykładzie swojej córki, którą uczyłam jeść kęsy zanim jeszcze wyszedł pierwszy ząbek,
      odłamywałam po kawałku wędliny i chleba i do buzi (takie mini-kanapki),
      co jakiś czas zwiększałam ten kęs, bo najpierw był takim ździebełkiem z uwagi na przyzwyczajenie i bałam się też zakrztuszenia
      trzeba cierpliwości i nauczy się :)
      H.

      Usuń
    7. Kęsy oczywiście już ćwiczymy, też często odłamuję jej po kawałku chlebka, z tym co ja akurat jem :) (bo jak tego nie robić skoro patrzy takim błagalnym wzrokiem :) ) Także nie jest tak, że jedziemy tylko na papkach, tak samo w przypadku zupek, nigdy nie blenduję całkowicie.

      Żaneta, słyszałam o kaszkach Holle, ale tu gdzie mieszkam są praktycznie niemożliwe do zdobycia, nie wiem czy opłaca się przez internet kupować? Natomiast bardzo często jestem w Krakowie, można gdzieś je dostać ? Jakiś hipermarket ma je w ofercie?

      Usuń
    8. Ja niestety nie znam takiego. Kaszki zamawiam na Allegro ze sklepu green mama.

      Usuń
  5. Nie kazdy dobrze przyswaja ciemne pieczywo..

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas wyglądało to w tym okresie bardzo w podobnie. Jedyne czego żałuje, to w tej chwili przez pospiech brak jedzenia posiłków przy stole, widzę krzesełku, tylko np. Przy małym stoliku w pokoju Szymona. Niby nie tak źle, ale jednak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chcę tego pilnować, bo patrząc na nas dorosłych to niestety dramat w tej kwestii ;)

      Usuń
  7. Kochana, a ja miałabym prośbę, abyś napisała nt zaburzeń hormonalnych i związanych z nimi krostami na buzi.
    Ciekawi mnie czy ktoś z komentatorów miał z tym do czynienia i doradziłby co zrobić, albo może Ty Żanetko wiesz coś na ten temat?
    Czytelniczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz o zaburzeniach u dzieci?

      Usuń
    2. Też jestem ciekawa czy chodzi Ci o krostki u dzieci?

      Usuń
    3. Oj nie, nie! :) Chodzi o krostki u dorosłych kobiet.

      Usuń
    4. Troszkę na ten temat było w poście http://www.znaczkijakrobaczki.pl/2013/11/naturalne-planowanie-rodziny.html . Głównie w komentarzach. Znawcą w temacie nie jestem, opieram się na własnym doświadczeniu, ale spróbuję namówić żonę kolegi to może napisze kilka fachowych słów w tym temacie :)

      Usuń
    5. Z góry dziękuję :*

      Usuń
  8. Kochana ja chciałam kupić takie krzesełko ale na stronie Ikey nie znalazłam a najbliższą mamy w Łodzi... Trzeba bedzie sie wybrać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00069725/ :)

      Usuń
  9. Ja ma 8 miesięcznego synia i chyba coś za mało mu urozmaicam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba jakas inna jestem, ale moja w tym wieku w sumie poza bigosem i warzywami strączkowymi jadła wszystko, nawet smazone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smażone nie jest wskazane nawet dla dorosłych a male dzieci nie powinny w ogole jeść tak przyrządzonych potraw. za to warzywa strączkowe wskazne w kazdym wieku:)

      Usuń
    2. ja też w tym wieku gotowałam tak by Em mogła jeść z nami.
      nie było osobnych obiadów.

      Usuń
    3. Smazone dla dziecka? Jak tak czytam to zal niektirych dzieci.

      Usuń
    4. Smażone dziecku? Smacznego...

      Usuń
  11. U nas źywieniowy dramat , odkąd Natalia chodzi do przedszkola odmawia jedzenia wszelkich warzyw. Pozdrawiamy i zapraszamy

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój synek(dokładnie w wieku Mateuszka)również je to samo co my,dorośli.Nie gotuję specjalnych zup,nie doprawiam tylko naszych niczym poza solą i pieprzem(niewiele)a wieksze kawałki ubijam widelcem,bo mały ma tendencję do połykania bez zbytniego gryziena..
    Nie je smarzonych potraw,warzyw strączkowych oraz kapusty-pozatym wszystko:-)żadnej wysypki,uczulenia,problemów z brzuszkiem..A wygląda to tak:
    8-8:30śniadanko(kaszka mleczno-ryżowa)
    przed drzemką czyli ok 10 owoc (najlepiej jabłuszko i to najlepiej nieobrane i niepokrojone..nie zjada wiele ale inne nie smakuje:p)
    po drzemce ok12-13 zupa (przeważnie z mięskiem jeśli jest na mięsku gotowana)
    później spacer a po nim ok14:30-15:30 drugie danie.Najczęściej mięsko + ziemniaczki(lub kasza lub makaron)jakiś sosik,warzywa lub surówka
    ok17-18kanapeczka
    i przed snem mleko mm z dodatkiem kleiku ryzówego.
    Między czasie królują paluszki juniorki:-))
    POZDRAWIAM I UWIELBIAM TEGO BLOGA!Żanetko,oby tak dalej!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))

      Masz jakiś sprawdzony sposób na surówki? Bo mi na myśl przychodzi tylko ta z marchewki, pewnie dlatego, że sama jestem jej ogromnym wyjadaczem :)

      Usuń
    2. buraczki na ciepło(ale najlepsze są robione przez babcię;-),marchweka z groszkiem,albo starty zielony ogórek+drobno pokrojony pomidor..może surówki to za dużo powiedziane bo częściej są to gotowane warzywa i oczywiście marchewka z jabłkiem!Smacznego!
      Olga

      Usuń
  13. Dziękuję za wpis, kochana! Jesteś wielka...
    Kornelia ma już prawie 11 miesięcy i wspieram się na Twoim jadłospisie z poprzedniego wpisu :) Też staram się urozmaicać dietę jak mogę, wymyślam różne różności, by jadła zdrowo i pełnowartościowo :)
    Uwielbiamy muffiny marchewkowe z przepisu, który podałaś :)
    Ja chlebek dla Nelci piekę sama :) Przy okazji sami z mężem zajadamy :)
    No i Kornelia także pije samą wodę. Nie chce pić soczków, kompocików, herbatek (bez cukru), nic. Tylko woda jej smakuje. Myślę, że nic w tym złego. Soczki, a tym samym zawarte w nich witaminy spożywa w formie kisielku :)
    Co do kaszek, ja czasem podaję takie mleczne, chociaż nadal karmię piersią :) Zazwyczaj robię na wodzie, ale dodaję do nich odrobinę jogurtu-Kornelii bardzo to smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować pieczenia chlebka. Chyba zapożyczę od rodziców maszynę, bo wizja wyrabianie ciasta mnie przeraża (znaczy się bałagan, który generuje). ;)

      Usuń
    2. Ja mam super przepis na prosty chlebek dla dzieci, który robi się szybko i praktycznie bez bałaganu, więc obejdzie się bez maszyny. Pochodzi z jednej książki kucharskiej dla dzieci. Mogę Ci przesłać na maila :)

      Usuń
    3. W takim razie poproszę :))

      Usuń
  14. Żanetko, polecam Ci (i wszystkim zainteresowanym;) broszurę wydaną przez Instytut Matki i Dziecka nt. karmienia dzieci po 1.r.ż.
    http://www.imid.med.pl/klient1/uploads/poradnik.pdf
    Od kiedy wprowadzałaś Mateuszkowi nabiał?
    pozdrawiam,
    Kaśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo za link :))
      Nabiał wprowadziłam w 10 miesiącu w postaci jogurtu i serków. Niestety po serku zaobserwowałam problemy z brzuszkiem i odstawiłam na jakiś czas. Wróciłam do nich, gdy Mati skończył rok. Tym razem bez zbędnych rewelacji :)

      Usuń
  15. Fajnie wiedzieć, widzę, że już coraz więcej je.

    OdpowiedzUsuń
  16. :) Ten stoliczek z kilkoma miseczkami mnie wprost urzekł. Kurcze, u Ciebie to wygląda wszystko tak uporządkowanie, ze tak sobie myślę - u nas panuje zupełny chaos.
    I mam obawy, ze Gabrysiek się nie odstawi od piersi. On ciągle budzi się w nocy na karmienie.

    Natomiast, chciałam dodać, że ja Małemu robię sok z warzyw (to tak a propos warzyw i owoców w diecie dzieci): z marchewki i jabłek. Daje mu przed śniadaniem. Wypija cały i jest bardzo zadowolony

    OdpowiedzUsuń
  17. ja pamiętam, jak mój Maksiu potrafił zajadać z nami kotleta i popijać moim mlekiem :D tęsknię za tymi czasami...

    OdpowiedzUsuń
  18. Krzesełko do karmienia to podstawa. U nas świetnie się sprawdzało:)
    Ja też gotowałam mojemu dziecku obiadki na bazie naszych, tak chyba jest najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  19. Solidna firma, to solidna firma. Wasze posiłki są fajne :) A podajesz coś pomiędzy posiłkami?

    OdpowiedzUsuń
  20. Muffiny marchewkowe zrobię na dniach po to fajna pożywna przekąska i przynajmniej będę wiedziała co mała je :)
    Że też wczesniej ich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja tak z innej beczki. Gdzie można dostać taki świetny talerzyk?
    I jeszcze jedno pytanie czy te ziemniaki na Mateuszkowym talerzu są ugotowane i czymś posypane?
    Apropo pieczywa, to ja gdzieś kiedyś przeczytałam, że lepiej dać dziecku grahamkę niż zwykłą białą bułkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talerzyk jest marki Sabra. Można dostać go w kilku sklepach internetowych (nie wiem jak w stacjonarnych).
      Ziemniaczki robiłam w parowarze, posypane są koperkiem i suszonymi ziołami. :)

      Troszkę wyżej trwa dyskusja nt ciemnego pieczywa :)

      Usuń
    2. Dzięki :)
      Tak wiem, czytałam tą zacięta dyskusję ;)

      Usuń
  22. Takie wpisy są dla nas zbawienne:)
    Jesteśmy właśnie na etapie rozszerzania diety.
    Pozdrawiam kochana!

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo brakuje mi postów z dokładnym przedstawieniem dziennego jadłospisu dla małego brzuszka. Ja osobiście lubię się posiłkować wypróbowanych przepisach. Jednak pracując nie do końca mam kontrolę jak mój Franek je, a o wspólnym posiłku nie ma mowy bo wciąż się mijamy z Franio-tatkiem. Fajnie że jecie razem to samo - wy i Mateuszek :)

    Oby więcej takich wpisów!

    OdpowiedzUsuń
  24. Smiesza mnie matki dla ktorych zbawienne sa takie posty. Poczytajcie sobie rady specjalistowa nie matki ktora pojecia nie maa o czym pisze. Po roku zaleca sie 3-4 razy jajo w tygodniu. Pieczywo ciemne razowe, graham itd sa wskazane dla dziecka w tym wieku nie wiem dlaczego autorka zaprzecza. W ogole jak dla mnie dziwne podejcie ze do kanapek malemu nie podaje warzyw bo nie ma sprawdzonego zrodla. A co do pieczywa ciemnego to juz dawno sie go nie karmelizuje jest zakaz. Ktoras mama o tym pisala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
    3. Nie wiem co znajdowało sie w poście Agnieszki, ale Twoja odpowiedz jest nie na miejscu. Zwracam na to szczególna uwagę, ma moim blogu nie ma miejsca na wzajemne obrażanie sie. Z takimi tekstami zapraszam gdzieś indziej.

      Usuń
    4. napisala do anonima wyzej, ze jest nienormalny, bo pomidory i ogorki podawac zima ze to przesada itd. i ze ma sie rozpedzic i walnac z calej sily glowa o siciane żeby zmądrzal i cos w ten desen.
      Oburzylo mnie to bo ja tez podaje takie warzywa dziecku i mimo iz jest w nich chemia to co mam juz nic nie podawac, przeciez moje dziecko musi czerpac witaminy z jakiegos zrodla a ja nie mam sprawdzonego, a cos musi jesc przeciesz, nie moge pozbawic dziecka zywnosci bo jest w niej chemia. Takie czasy oczywiscie jesli moge wybieram bio jesli akurat jest dostepne, ale nie mam czasu biegac i szukac wszystkich owocow czy warzyw bio. Nie ma w sklepach az takiego wyboru z bio warzyw czy owocow. Co nie oznacza ze mam glodzic dziecko.

      Usuń
    5. Post ten w mojej intencji miał służyć wsparciu innym mamom, nie chce żebyśmy sie wzajemnie obrażały. Doskonale rozumiem Twój problem z podawaniem dziecku warzyw, bo każda z nas z tym sie boryka. Pół biedy jeszcze, gdy ktoś mieszka w dużym mieście i ma dostęp do mnóstwa sklepów, bądź tez mieszka na wsi i ma swoje.
      Ale zamiast krzyczeć nawzajem na siebie wspieramy sie, podpowiedzmy rozwiązania. Dlatego M.in. Zaproponowałam aby mamy podzieliły sie wiedza o dostępnych zdrowych produktach. Moze tez znajdziemy jakiś sposób na to, żeby przy okazji nie pójść z torbami.
      Na pewno sie wszystkie dogadamy, ale... Z szacunkiem dziewczęta! ;)

      Usuń
  25. Jeszcze dodam, ze z pewnoscia ser zolty czy szyneczka sa bardziej szkodliwe niz ogorek czy pomidor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doprawdy? Analizy robiłaś? Śmieszy mnie Twoje podejście, bo sugerujesz ze mam podać dziecku pomidora naszpikowanego chemią zamiast szynki domowej roboty czy sera 100%%?

      Usuń
    2. Btw o jajku 3,4 razy w tygodniu pisze w komentarzu. Podobnie jak i o powodach dla których nie podaje dziecku za każdym razem ciemnego pieczywa.

      Usuń
    3. A ja jeszcze kilka miesięcy temu widziałam chleb w którym jest karmel. Co prawda była tam też mąka żytnia, no ale nie wiadomo ile.

      Usuń
    4. Jest to niezgodne z prawem, karmelizowanie jest zakazane.

      takatycia mam pytanie? Nie podajesz pomidora, bo jest rzekomo naszpikowane chemią. Czy to znaczy, że nie podajesz w ogóle warzyw i owoców, kasz, ryżów, makaronów, jeśli nie masz sprawdzonego źródła?

      Usuń
    5. Podaje sezonowo. Pełna odpowiedz masz poniżej.

      Usuń
  26. A Ty myślisz, że tylko pomidor i ogórek jest naszpikowany chemią? Przecież ta marchewka, ziemniak, groszek i inne warzywa również są naszpikowane dodatkami. Mięso z którego robisz szynki domowej roboty dorasta na sterydach i sztucznej paszy. A co do sera to jaki podajesz dziecku, bo szczerze to ja nie spotkałam się z serem żółtym 100%. Owszem znalazłam taki bez stabilizatorów, konserwantów i z naturalnym barwnikiem annato czy karotenem, lub z naturalnym konserwantem lizozym ( ale jeśli Twoje dziecko ma alergię na jaja to nie może go spożywać bo to dodatek pochodzący z białek jaj). Nie ma sera 100%, bo każdy nawet ten najbardziej naturalny zawiera prócz mleka pasteryzowanego. Codziennie całe jajko tak pisałaś co za dużo to nie zdrowo, ciekawe z jakich zaleceń to wyczytałaś. O ciemnym pieczywie nie masz racji, więc nie powielaj bzdur, bardzo proszę. Nie piszę komentarza by Cie obrazić tylko po to by Matki żywiły dzieci prawidłowo skoro już im się nie chce czytać zaleceń dietetyków i specjalistów, to przynajmniej ja postaram się wyprostować te niejasności o których piszesz.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o serach wytwarzanych w domu koleżanka słyszała? Tych, do których produkcji używa sie wyłącznie podpuszczki, mleka i kultur bakterii? O targach, na których owe zdrowe sery produkowane przez gospodarstwa na mikro skale mozna zakupić słyszała? Mozna tez samemu zrobić, bo ponoć wiedza w temacie wielka być nie musi, wystarczy trochę chęci. Pisze ponoć, bo sama wole zdać sie na zaufane zródło, które do tej pory o dziwo znajdowałam w pobliskim niemieckim markecie, gdzie ser typu twardego, potocznie zwany w Pl żółtym ,w składzie posiadał ww składniki i nie barwnik w postaci karotenu czy lizozym.
      Są typowo angielskie sery typu cheddar dostępne ogólnie w lepszych sklepach takich jak Alma. Poszukaj, z miękkich serów włoskie. Są naturalne sery, bez jaj, tylko trzeba poszukać.
      Warzywa z certyfikatami ekologicznymi rownież nie są nowością. Podobnie jak i mięso. Mam Ci przedstawić jakieś dowody, ze królik z którego jutro przygotuje synowi potrawkę pochodzi z klatki stojącej we wsi moich rodziców, został zabity rekami mojego ojca, a całe zycie karmiony był warzywami pochodzącymi z pobliskiego ogródka, dodam nie pryskanego sztucznymi nawozami? Z terenów wolnych od przemysłu.
      Czy cieżko czytać pewne rzeczy ze zrozumieniem, a zwłaszcza zdania w których pisze, ze nie jestem wyrocznia żywieniowa, a post powstał w wyniku mojego i tylko wyłącznie mojego doświadczenia przy karmieniu dziecka?
      Chcesz mi wmówić, ze Twoja racja jest najtwojsza proszę bardzo. Napisz post, podaj link z chęcią przeczytam rady kogoś kto uważa sie za bardziej doświadczonego i obytego w temacie.
      Po raz ostatni pisze, bo żal mi czasu na przekomarzanie sie i to bezsensowne, ze post jest wynikiem moich doświadczeń o moich wiadomosci, które uzyskałam w ciagu ostatnich miesiecy, a to po lekturze książek w tematyce, a to po rozmowach z dietetykiem z poradni. Jeżeli podważasz tą wiedzę, oznacza to, ze w takim razie rzesze ludzi, dzieki którym powstały rożne pozycje oraz lekarze, z którymi miałam kontakt wprowadzają ludzi w błąd.
      Rozumiem, ze posiadasz większa wiedzę, autorytet i doświadczenie.

      Usuń
    2. Wtrące się jeszcze i dodam, że nie każdy ser zawiera konserwanty w postaci lizozymu, czyli potocznie używanego E1105. Mimo, że znajduje się on jako konserwant również w serach prawdziwych to nie jest dodawany do każdego produktu. Śmiem twierdzić, że znalezienie bio serów wcale do trudnych nie należy. Sery z Hajnówki czy choćby Eco Łukta dostępny w hipermarketach.
      Trochę więcej pokory anonimowa koleżanko.

      Usuń
    3. A mieszkankom Stolicy polecam bio bazarek na żelaznej w soboty rano :) mnóstwo prawdziwych, zdrowych i smacznych produktów, w tym serów w rozsądnej cenie.

      Usuń
    4. Potwierdzam, ser Eco Łukty dostępny jest w pobliskim Carrefourze :)
      Ja jeszcze kupuję niemieckiej produkcji sery w Aldim, nie pamiętam jednak nazwy. Ostatnio co prawda zmieniło się opakowanie, nie wiem czy przy okazji i nie producent, ale wciąż skład krótki.

      Dziewczyny, a może by tak zebrać do kupy miejsca, w których wciąż można dostać naturalne produkty (nie tylko sery). Może jesteście w stanie polecić producenta, który nie idzie współczesna ścieżką z dodatkiem wszędobylskiej chemii?
      Razem mogłybyśmy stworzyć zbiór takich produktów i miejsca gdzie ich szukać.
      Mam kilka takich perełek, którymi z chęcią sie podziele. Jeśli jesteście zainteresowane zostawcie info tu w komentarzach lub podeslijcie na mojego maila :))

      Usuń
    5. Świetny pomysł. Ja od siebie dodam oprócz sera carskiego, ser bursztyn z Hajnówki. Twardy ser, charakterystyczny, ale polski. Także sery z Wiżajn i korycińskie, wygooglaj sobie. Dostępne w wielu sklepach, nie wiem czy w tych dużych też.
      Do tego dodam warzywa z bio bazaru Lidla i pyszne cytryny bez woskowej powłoki. Jak mi się jeszcze coś przypomni dam znak.

      Usuń
  27. Ja nie wiem skąd w ogóle te komentarze, które tak bardzo krytykują Żanetę. Opisała ona swoje doświadczenia, rytm żywieniowy dnia, a nie poradnik dla matek jak karmić dziecko. Każda z nas (matek) zasięgnęła rad u lekarza, dietetyka, przeczytała jakąś publikację i po dłuższym zastanowieniu postępuje tak, a nie inaczej. Napiszę to co zawsze mówię w takiej sytuacji, każda z nas jest najlepszą matką...dla swojego dziecka. I postępuje tak, żeby dziecku było najlepiej. Ja np. zaczęłam rozszerzanie diety od kleiku ryżowego, a nie tak jak jest zalecane wszędzie od jabłka czy marchewki, bo uznałam że kleik będzie łatwiej strawny niż owoc czy warzywo. Ale nikomu nie próbuję wpierać, że powinien postępować tak samo. Są pewne ramy, których należy się trzymać np. brak soli w diecie dziecka, smażonych potraw. A to czy dziecko dostanie pieczywo ciemne, gdy skończy 12 miesięcy czy 15 nie robi, aż takiej różnicy. Każde dziecko jest inne i ma inny brzuszek. Moje dziecko może jeść ciemne pieczywo albo spore ilości jogurtu i nic mu nie jest. Za to po zdrowych kiszonkach (ogórkach czy kapuście) dostawało biegunki. I je te produkty dopiero od jakiś dwóch miesięcy, a ma dwa lata, chociaż wprowadza się je już po 10 miesiącu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie dziwi ten atak na Żanetę. Dla mnie post jest zbiorem doświadczeń innej mamy. Ciekawie zebrane i przekazane informacje. Bardzo fajnie się to czyta, mam ogólny zarys. Ale tak jak wspominasz Jacquelane wcale nie muszę postępować identycznie. Ja odbieram ten post tak jak piszesz. Mogę skonfrontować swoje własne poglądy, nawyki w żywieniu mojej Basi z tym jak postępuje inna mama. Na tym polega wymiana opinii i to mi się na tym blogu podoba.
      Żanetko chcę więcej podobnych wpisów, niekoniecznie w temacie żywieniowym. Komentarz anonimowego czytelnika uważam jako nie tylko atak ale i przechwalanie się. Ktoś na siłę chce przez swój komentarz oczernić to co piszesz. Nie widzę zamiaru prostowania ewentualnych gaf, tylko z góry założenie, że wprowadzasz ludzi w błąd i ten błąd chce ci wytknąć. Dziwi mnie takie zachowanie i brak dystansu.

      Usuń
    2. no niewiem czy ta matka ktora podaje dziecku slodycze cole i frytki tez jest najlepsza. nie kazda matka czyta poradniki lub sie konsultuje niektore podawaja co popadnie

      Usuń
  28. Nam nasza pediatra mowila,ze roczne dziecko nie powinno jesc tylko i wylacznie ciemnego pieczywa i razowca bo sa na silnym zakwasie i moze rozbolec brzuszek. Poza tym ciemne pieczywo jest ciezkostrawne, nie tylko dla dzieci. Za rada naszej pediatry podaje mojej 12 miesiecznej coreczce biale na zmiane z ciemnym, z czego 4 dni w tygodniu biale. Ja po ciemnym mam czesto zgage.

    OdpowiedzUsuń
  29. Zastanawiam się po co komentować jakąkolwiek wypowiedz (na blogu, przy kawie, w komentarzach do artykułu - nie ważne gdzie) w sposób, który zrobiła/zrobił to Anonimowy (ta/ten który nie podpisał się nawet imieniem), a którego: "śmieszą matki dla których zbawienne są takie posty" i o słowach autorki pisze "bzdury". Ze słów rzeczonego Anonimowego wnioskuję, że ratuje niemądre matki przed nimi samymi... Nie rozumiem jaki sens ma taki styl wypowiedzi, choć rozumiem, że ktoś może mieć inne zdanie niż Żaneta. Ale czy nie można tego powiedzieć bez chamstwa? Myślę, że miałabyś/miałbyś Drogi Anonimowy większą siłę przekonywania gdybyś zrobił(-a) to z szacunkiem dla rozmówcy. Dziwi mnie ta pewność siebie tym bardziej, że obecnie nawet lekarze różnią się bardzo między sobą w swoich zaleceniach, opiniach, a nawet diagnozach. Zresztą nie tylko oni są dla nas źródłem wiedzy. A to kto i dlaczego, jeśli w ogóle, jest dla kogoś wyrocznią - to indywidualna decyzja.
    Cenię sobie takie jak ten posty innych Mam, bo uważam, że zawsze można się czegoś nauczyć. Ja na przykład zrobiłam dzisiaj Małemu polecane przez Ciebie Żaneta muffiny marchewkowe - smakowały! Spróbujemy też jajko na miękko :)
    Jeszcze w kwestii samego żywienia: mój synek (w wieku Twojego Mateuszka) je ciemne i żytnie pieczywo (choć niecodzienne), białego bardzo mało. Ale dla niego w ogóle kanapka jest mało atrakcyjnym daniem. Jemy strączkowe, bo jemy bardzo mało mięsa (Janek za nim nie przepada!), pijmy mało i właściwie jedynie wodę (oprócz mleka) bo za sokami nie przepada. Lubimy zupy, bardzo różne, od kremów po rosół. I kaszkę manną/płatki owsiane/orkiszowe z owocami lub jajkiem na twardo i amarantusem. Solimy niewiele, ale solimy, natomiast nie jemy cukru - słodyczy, ciast, ciasteczek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zastanawiam się po co Ty komentujesz wypowiedź innej osoby, która Cie nie dotyczy i prowokujesz do niemiłej atmosfery u kogoś na blogu? Sądzę, że właśnie takie zachowanie jest chamskie. Nie podpisałam się imieniem bo po co? I tak nikt by mnie nie kojarzył. Co by to zmieniło? Chodziło mi o przekazanie informacji, a nie o przedstawianie swojej osoby.

      Usuń
    2. Anonimowa! To mnie zaskoczyłaś! Z tego co widzę nie tylko ja odnoszę się do Twojej i innych wypowiedzi. Wydaje mi się, że w komentarzach nie chodzi jedynie o rozmowę poszczególnych czytelników z autorką bloga ale i dyskusje z innymi. Więc o tyle mnie ta wypowiedz dotyczy. Ale jeśli Cię uraziłam - przepraszam.
      Po co się przedstawiać? Moim skromnym zdaniem każdy komunikat powinien mieć autora, bez względu na to czy kojarzymy tą osobę czy nie.

      Usuń
  30. Cieszę się, że tyle matek prawidłowo żywi dzieci, może zareagowałam trochę emocjonalnie na początku, ale to dlatego, że wiele matek nie ma pojęcia o zdrowym żywieniu i jeszcze w dodatku krytykuję takie odżywianie. Przepraszam, ale myślałam, że jesteś taką matką. Po Twoich pierwszych komentarzach tak mi się wydawało, ale widzę, że mimo, iż w niektórych tematach nie masz racji to starasz się o zdrową żywność. Cieszę się z tego, bo na prawdę żal mi dzieci, którym matki podają wszystko co popadnie, stąd moja reakcja.
    Wiem, że miałaś już nie pisać, ale proszę napisz jakie masz źródła sprawdzonego mięsa, bo mi takowych brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam , podczytuję temat i zastanawiam się czy zawsze kupujecie warzywa i owoce bio? Nam niestety warunki by na to nie pozwoliły :( Czy to znaczy , że jeśli nie ma dostępnych warzyw czy owoców bio to w ogóle dzieciom nie podajecie? A jak z kaszami i makaronami również wyłącznie bio wybieracie? Ja podaję mojemu dwu letniemu dziecku to co my jemy i kupujemy w normalnych sklepach. Proszę o odpowiedź.

    Zaciekawiona mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie zawsze kupuję bio warzywa i owoce. Ale makarony w większości wybieram pełnoziarniste, choć też nie koniecznie bio.

      Usuń
    2. To nie jest tak, ze kupuje tylko i wyłącznie bio. Powiem inaczej, kupuje wtedy kiedy sytuacje mnie do tego zmusza. Tą sytuacją jest okres zimowy. W przypadku zywieńia Mateusza ( u nas dorosłych sprawa wyglada trochę inaczej aczkolwiek odkąd w ciąży jako słodka mama miałam kilka pogadanki z dietetykiem tez staram sie zwracać większa uwagę na to co jemy i my) kieruje sie zasada, ze podaje mu to co akurat jest w sezonie. Czyli w okresie letńim cały wachlarz warzyw. Aż do późnej jesieni. Owoce oczywiście tez. Mam to ogromne szczęście, ze moi rodzice mieszkają na wsi i mam dostęp do warzyw i owoców. Pewnych, nie pryskanych chemia, nie nawozonych świństwem, tylko naturalnymi nawozami. Korzystam z tego dobrodziejstwa cały sezon, pakuje w woreczki i mrożę, by zimą i wczesna wiosna zanim pojawią się młode warzywa (tez u rodziców) mieć z czego korzystać. Dlatego wspominam o tym, ze nie podaje teraz na kanapkę pomidorka czy ogórka. Moze to jest baaaaardzo asekuracyjne podejście, ale te wszystkie pomidory, bez zapachu, o twardej skórze, które przeleżała tygodnie w domu i nic sie z nimi nie dzieje sprawiają, ze mam odrazę. Do tego stopnia, ze zima nawet do tych bio podchodzę z nieufnością. Założyłam sobie, ze będę karmić dziecko zgodnie z rytmem pór roku i tym co akurat natura nam oferuje.
      Dlatego Mateusz warzywa nadrabia w zupach.

      Makarony... Paczka bio makaronu kosztuje ok 5-6 zł. To nie jest aż tak wielki wydatek w stosunku do tego ile dziecko zje. Oczywiście jak nie mam pod ręka bio to daje zwykły. Nie uniknę w 100% tego co nas otacza! nie roztocze tez nad dzieckiem pancerza ochronnego. Na ile mogę na tyle staram sie ograniczać chemie, bo wiem, ze w przyszłości jeszcze sie jej niestety sporo naje :(
      Nie mam dostawcy mięsa takiego, którego nazwę mogłabym polecić, wierze jednak, ze na rożnego rodzaju targach znajdzie sie taki sprzedawca, moze warto popytać inne mamy w okolicy? Jak wspomniałam rodzice mieszkają na wsi. Takiej typowej, z oborami, chlewikami, klatkami kroliczymi. Wsi pełnej gospodarstw rolnych, które produkują na własne potrzeby. Jeden hoduje króliki, drugi indyka, trzeci świnkę. Wierze, ze skoro na własne potrzeby to nie napełniają im brzuchow tylko pasza. Nie mam na to dowód, certyfikatów, ale wierze, ze zdrowsze niż to co kupiłabym w sklepie. Tata z zamiłowania robi wędliny, kiełbaski to i dla Mateuszka zrobi. Babcia upiecze domowy pasztet. Tym samym masarnie odwiedzam tylko gdy potrzebuje czegoś dla nas. Moja babcia hoduje kury. Takie na wolnym wybiegu. Żywią sie tym co znajda w trawie, pszenica i suchym chlebem. A chleb na wsi nie ma konkurencji. Prawdziwy na zakwasie. Bez spulchniaczy i dodatków. Pyszny. Od tych kur mamy tez jajka. Jest tez mleko od krowy, co sie pasie na łące. Ale mleka krowiego jeszcze nie podałam, bo wciąż nie jestem pewna (spotykam sie z bardzo skrajnymi opiniami).
      Nie jestem żywieniowa świruską, właściwie daleko mi do tego. Ale nie jestem tez totalna ignorantką. Przynajmniej jeśli chodzi o zdrowie mojego dziecka. Chciałabym mu dać dobry start, bo podświadomie wiem, ze to zaprocentuje na przyszłość.

      Usuń
    3. "Założyłam sobie, ze będę karmić dziecko zgodnie z rytmem pór roku i tym co akurat natura nam oferuje." - a to najmądrzejsze podejście do jedzenia. Nawet my, dorośli, powinniśmy jeść w taki sposób :))) Stosuję taki sposób żywienia i uch, furii dostaję zimą, gdy na kanapkę położyć mogę tylko kiszone ogórki, a nie sałatę, pomidory, czy rzodkiewki, ale co poradzić? Również sobie nie wyobrażam jeść w styczniu pomidorów, które smakują totalnie niczym :)

      Usuń
    4. A w odpowiedzi do pytania:

      ja nie kupuję synowi warzyw bio. Nie stać mnie na to, by płacić kosmiczne ceny za kilogram marchwi, czy czegokolwiek. Chodzę na pobliskie targowisko i kupuję warzywa od rolników, w dodatku takie, które wyglądają możliwie najbardziej naturalnie, czyli mówiąc wprost - niezbyt pięknie :)))

      A nawiasem mówiąc, zerknijcie na tę stronę - http://vegepack.pl/ Ceny obłędne.

      Usuń
    5. Agnieszko czyli Twoje dziecko za dużo nie jada zimą, bo co nam natura zimą oferuje nic z warzyw i owoców. Czyli na prawdę nie podajesz dziecku owoców i warzyw, które są tak ważne? A skąd bierzesz kiszone ogórki zimą jeśli mogę zapytać?
      A odnośnie rolników to ja znam kilku i mogę Cię zapewnić, że oni również stosują chemie rolna i różnego rodzaju nawozy, tym bardziej, że uprawiają czy hodują coś z myślą o sprzedaży. Nawet kurom, których jaja sprzedają podają paszę z "ulepszaczami". Dlatego nie popadam w skrajność.

      takatycia, a czy króliki, kury i itd, hodowane u Twoich rodziców są badane, zanim trafią na stół? Bo moja babcia kiedyś również hodowała zwierzynę i z tego co wiem, to taka hodowla w własnym ogrodzie jest narażona na różne choroby. Aczy poziom ołowiu czy innych metali ciężkich w glebie z której warzywa podajesz dziecku jest sprawdzany czy mieści się w dopuszczalnych normach?

      Zaciekawiona mama

      Usuń
    6. Poziom ołowiu, Boże drogi dziewczyno, nie czytaj już wiecej... Idąc tokiem Twijego rozumowania umarlibysmy z głodu w obecnych czasach. Jak nie z powodu braku dostępu do zdrowej żywności to z braku pieniędzy, za ktora pożywienie byśmy kupowali.
      Już mi sie nie chce drążyć tematu, ale dla Twojej wiadomosci. Wioska moich rodziców leży na obszarze natura 2000, wiec o poziom zanieczyszczeń sie nie martwię.
      Ciekawa jestem co jeszcze wymyslisz...

      Usuń
  32. Moje rozumowanie jest takie, że ja podaję dziecku to co my jemy oczywiście odpowiednio przyrządzone, nie kupuje BIO o czym pisałam wyżej
    "Witam , podczytuję temat i zastanawiam się czy zawsze kupujecie warzywa i owoce bio? Nam niestety warunki by na to nie pozwoliły :( Czy to znaczy , że jeśli nie ma dostępnych warzyw czy owoców bio to w ogóle dzieciom nie podajecie? A jak z kaszami i makaronami również wyłącznie bio wybieracie? Ja podaję mojemu dwu letniemu dziecku to co my jemy i kupujemy w normalnych sklepach. Proszę o odpowiedź.

    Zaciekawiona mama."
    Więc czytaj uważnie.
    To właśnie Twój tok myślenia że nie podajesz ogórków czy pomidorów skłonił mnie do takich pytań, po to by pokazać, że tak naprawdę wszędzie jest chemia i nie ma co popadać w paranoję, bo jeść trzeba. To, że wioska leży w obszarze natura nie znaczy, że gleba czy zwierzyna nie musi być badana, bo ludzie którzy tam mieszkają też z pewnością chorują jak w całej PL. Więc wskazane by zwierzyna była badana. Nie wiem dlaczego się tak irytujesz, tylko zapytałam jak u innych mam wygląda żywienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie irytacja. Przyczepiłaś się o tego ogóra i pomidora jak rzep do psiego ogona.
      Jeśli inna mama zechce się wypowiedzieć proszę bardzo, ja mam już dość tego tematu jak i tego dotyczącego współspania.
      Dlatego, girls have fun! Ja idę obejrzeć jakiś dobry film i odmóżdżyć się trochę.

      Usuń
  33. Raz wspomniałam o pomidorach tylko, bo dla mnie to trochę dziwne myślenie w świecie, gdzie nie mamy pewności czy coś jest bez chemii. No, ale każdy robi jak uważa, szkoda tylko, że do swojego zdania nie masz rozsądnego poparcia:)

    Zaciekawiona mama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy to tak ciężko zrozumieć, ze coś co rośnie latem "samo z siebie" wymaga mniej chemii do tego żeby urosło niż zimą kiedy ma mniej sprzyjające warunki?
      Czy to tak ciężką pojąć, że warzywa transportowane do nas z krajów "egzotycznych" wymagają jeszcze pewnej konserwacji chemicznej, żeby się w tym transporcie nie popsuły?

      Myśląca mama

      Usuń
  34. Czy to tak ciężką pojąć, że warzywa transportowane do nas z krajów "egzotycznych" wymagają jeszcze pewnej konserwacji chemicznej, żeby się w tym transporcie nie popsuły?
    Zdaję sobie z tego sprawę dlatego pytam, czy takich owoców ani warzyw w ogóle nie podajecie? Mam rozumieć, że nie podajesz dziecku ananasa, pomelo, kaki, pomarańczy, bananów, kiwi i innych, które nawet latem w Polce nie rosną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem podaję owoce, ale nie warzywa - jak porównasz grubość skórki może zrozumiesz dlaczego - choć może nie?

      Usuń
  35. Akurat kaki ma podobną skórkę do pomidora. Ja jestem zdania, że nie ma co popadać w paranoję, bo wychodziło by na to, że w zimie w ogóle nie możemy jeść warzyw, a są one najbogatszym źródłem witamin. A po drugie latem "samo z siebie" to rośnie na uprawach eko, a jeśli ktoś uprawia żywność konwencjonalną, to nawet latem stara się przyspieszyć jej wzrost. Nikt z nas nie robił analiz i nie mamy pewności czy warzywa latem są, aż tak zdrowsze. Może latem chemii jest więcej, bo jak wiadomo latem jest mnóstwo owadów, które szkodzą warzywom i właśnie po to są między innymi dodatkowo pryskane uprawy.
    Wszystko powinno się wypośrodkować i nie popadać w skrajność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tak się składa, że ja robiłam badania warzyw i nie tylko wiec wiem jak to mniej więcej wygląda.
      W zimie to można jeść kiszonki choćby i warzywa tupu marchewka, pietruszka, seler które znakomicie przechowują się w chłodniach.
      Wypośrodkowanie i nie popadanie w skrajność to właśnie jedzenie w zgodzie z porami roku, a nie wywalanie kasy na bezwartościowe jedzenie.

      Usuń
  36. To, że robiłaś badania na wybranych grupach warzyw, nie znaczy, że warzywa z innych upraw również odpowiadają wynikom badań, które przeprowadziłaś, o ile w ogóle je robiłaś. Po drugie to nie można opierać się na wyniku badań raz przeprowadzonych. Nawet produkty eko z danej uprawy są sprawdzane 1-2 razy w roku, czy aby nadal gleba jest wolna od wszelkich zanieczyszczeń i czy produkty spełniają wymagane normy.
    Oglądałam kiedyś reportaż odnośnie pomidorów i niestety, ale bardzo często szklarniowe pomidory faszerowane chemią są sprzedawane również w sezonie, w ten sam sposób produkowane, jak te w zimie.
    W rzeczywistości to pomidor czy ogórek jest tylko dodatkiem, a nie głównym daniem, więc sądzę, że jeśli raz na jakiś czas zjemy w zimie takie warzywo to raczej nam nie zaszkodzi, nie ma co przesadzać to moje zdanie. Jak kiedyś powiedział Paracelsus 'Wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka." Dlatego tak jak pisałam wyżej ,ja sądzę że najlepsze rozwiązaniem jest wypośrodkowanie.
    Jeśli mogę to zapytam, jakie wybierać zimą ogórki do kiszenia? (Chyba, że chodzi Ci tylko o kapustę pisząc kiszonki).
    W zimie też zaleca się mrożonki, a co do pomidorów to można kupić takie w puszcze, albo przetwory (oczywiście te bez konserwantów, barwników itd.) Przetworzony pomidor jest bardziej wartościowszy niż świeży. No chyba, że ktoś znów pójdzie tokiem myślenia, że nie wiadomo czy te przetwory pomidorowe nie są naszpikowane chemią, bo do przetworów raczej używa się tych gorszych warzyw szklarniowych, a nie gruntowych. A do mrożonek wrzuca się to co najgorsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mrożonek nie można sobie zrobić na własne potrzeby samemu? Nie mówię typowej włoszczyzny, ale z takich warzyw, których kupno zimą jest ryzykowne, a latem mamy możliwość np zakupu w sprawdzonym źródle.
      Ja w ten sposób mrożę paprykę (przed zamrożeniem blanszuję), cukinię, fasolkę szparagową. Z pomidorów robię przeciery z dodatkiem czosnku i oliwy, które zalewam w kostki i zamrażam (mam gotowe do zupy). Jedynie na świeżego ogórka nie znalazłam sposobu, ale jeśli go nie podam zimą to nic się przecież nie stanie.
      Podobnie mrożę posiekaną nać pietruszki, koperku.

      Usuń
    2. ps. pomidory można mrozić też w całości. Ja tak też robię. Dodaję je do zupy, zalewa tylko wcześniej wrzątkiem, żeby obrać skórkę i wrzucam do wywaru. Jak świeży jest. Oczywiście na kanapkę się nie nadaje, ale do zup czy sosów pomidorowych jak najbardziej :)

      Usuń
  37. Jeśli ktoś ma naprawdę sprawdzone źródło, gdzie nabywa warzywa i odpowiednio duży zamrażalnik to jak najbardziej. Ja niestety takiego pewnego źródła nie posiadam i ufam mrożonkom z Hortexu, właśnie te kupuję zimą. Drugim problemem, jest to, że mój zamrażalnik nie pomieścił by tyle warzyw ile zjadamy w ciągu zimy.

    Co do pomidorów, to w okresie zimowym są polecane przetwory, bo ogólnie pomidor poddany termicznej obróbce jest dużo zdrowszy niżeli świeży ze względu na wytwarzany podczas podczas tego procesu likopen :)
    Tyle, że ja podaję Córce czasami pomidor zimowy, po to by do lata nie zapomniała, że jest takie warzywo i Ona je lubi.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny dzielony talerzyk - zdradzisz proszę gdzie taki można kupić..?:) Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Np na StylePit :) to talerzyk marki Sabra.

      Usuń
  39. a co jeśli dziecko nie chce jeść warzyw, posiłków na bazie mleka ??

    OdpowiedzUsuń
  40. Akurat Vegepack ma bardzo dobre warzywa i nie tylko. Mam dziecko z dużą alergią i wiem co znaczy dobra marchewka i przespana noc.Wolę wydać te 2 zł więcej na kg niż borykać się z lekami w aptece. Dziecko bez drapania a ja bez stania w aptece i u alergologa.

    OdpowiedzUsuń

Witaj, dziękuję bardzo za pozostawienie po sobie śladu.
Bardzo Cię jednak proszę o podpisanie swojej wiadomości.

AddThis

Znaczki - Robaczki

Mateusz ( 152 ) dziecko ( 130 ) codzienność ( 103 ) macierzyństwo ( 94 ) rozwój ( 71 ) polecane przeze mnie ( 68 ) ciąża ( 63 ) akcesoria dla dzieci ( 34 ) kreatywne zabawy z dzieckiem ( 33 ) zabawa blogowa ( 32 ) zabawki dla dzieci ( 27 ) handmade ( 25 ) DIY ( 24 ) karmienie piersią ( 22 ) spotkanie mam blogerek ( 22 ) testowanie ( 22 ) konkurs ( 21 ) współpraca ( 21 ) wyprawka ( 19 ) Francja ( 18 ) aranżacja wnętrz ( 18 ) rozszerzanie diety ( 18 ) tacierzyństwo ( 18 ) wakacje ( 17 ) jesień ( 16 ) kuchnia malucha ( 16 ) przepisy dla maluchów ( 16 ) ciuszki dziecięce ( 15 ) poród ( 15 ) podróżowanie z dzieckiem ( 14 ) moda dziecięca ( 13 ) kosmetyki ( 12 ) książka ( 12 ) ząbkowanie ( 12 ) Kraków ( 11 ) karmienie dziecka ( 11 ) wieś ( 11 ) wygrana w konkursie ( 11 ) Ikea ( 10 ) pokój dla chłopca ( 10 ) wychowanie ( 10 ) zabawki drewniane ( 10 ) zakupy ( 10 ) blogowanie ( 9 ) kappAhl ( 9 ) Normandia ( 8 ) podróże ( 8 ) wyprzedaż ( 8 ) Święta Bożego Narodzenia ( 8 ) książki dla dzieci ( 7 ) tran ( 7 ) żywienie niemowląt ( 7 ) Boże Narodzenie ( 6 ) laktacja ( 6 ) rodzicielstwo bliskości ( 6 ) skok rozwojowy ( 6 ) szkoła rodzenia ( 6 ) tydzień walki o odporność ( 6 ) wspomnienia ( 6 ) wyniki konkursu ( 6 ) Casualplay ( 5 ) Kudu ( 5 ) Szelma ( 5 ) garbus ( 5 ) wózek ( 5 ) BLW ( 4 ) H and M ( 4 ) Pabobo ( 4 ) TULA ( 4 ) candy ( 4 ) cukrzyca ciążowa ( 4 ) dieta mamy karmiącej ( 4 ) kocyk ( 4 ) nosidełko ergonomiczne ( 4 ) odporność ( 4 ) pampers ( 4 ) pieluchy ( 4 ) Tape à l'oeil ( 3 ) baby shower ( 3 ) chusta tkana ( 3 ) halloween ( 3 ) katar u dziecka ( 3 ) labrador ( 3 ) lampka przytulanka Barbapapa ( 3 ) monitor oddechu ( 3 ) niemowlę ( 3 ) tk maxx ( 3 ) NEWBIE ( 2 ) aspirator ( 2 ) biegunka ( 2 ) chrzest ( 2 ) chusteczki nawilżane ( 2 ) gluten ( 2 ) kryzys laktacyjny ( 2 ) kąpiel noworodka ( 2 ) miejsca dla mam i dzieci ( 2 ) must have ( 2 ) poradnia diabetologiczna ( 2 ) spanie z dzieckiem ( 2 ) specjalistyczny szpital im. Ludwika Rydygiera ( 2 ) torba do szpitala ( 2 ) jak dobrać biustonosz do karmienia ( 1 ) tutorial ( 1 )

Obserwatorzy

Szukaj w tym blogu

Ładowanie...